KIM BYŁEM ?   -   KIM JESTEM ?   -   GDZIE ZMIERZAM ?

Czy BMW przetrwa trudny okres zapaści ekonomicznej i handlowej?

Czy branża Automotive ma szanse na wyjście z kryzysu?

Czy istnieją jakieś sposoby, których wdrożenie umożliwiłoby przetrwanie przedsiębiorstw

trudnego okresu a tym samym zachowanie naszych miejsc pracy?

Aktualizacja 08.07.2019

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Problemy przemysłu samochodowego.

26.06.2019

 

 

Tak, ale wszystko zależy od Menedżerów wysokiego szczebla i Zarządów naszych firm. Jeśli oni nie zrozumieją, że jedziemy jednym pociągiem (tylko w innych wagonach) – żadna zmiana nie pomoże.Wszyscy, którzy będą czytać poniższy artykuł, mogą się w pierwszym momencie nawet głośno zaśmiać z sytuacji nakreślonej w moim tekście, jednak moment, w którym znalazła się branża Automotive w Europie jest bardzo trudny. Tak trudny, że jeśli przynajmniej część ze zmian opisanych poniżej nie nastąpi, już około 2030-35 roku spora część branży Automotive zostanie wchłonięta (czyli zakupiona) przez inne firmy, lub zostanie zmuszona do fuzji, czyli łączenia przedsiębiorstw - co będzie skutkować olbrzymią falą zwolnień nie tylko w branży aut, ale wszystkich producentów produkujących części do naszej branży.

 Nasza Cywilizacja zawala się - wszyscy to widzimy. Już od 2010 roku było dla mnie pewne, że nasz świat zacznie się ekonomicznie chwiać - a kolejne etapy owej wojny będziemy mogli przeżywać pomiędzy 2020-30 rokiem. Kiedy w 2014 roku Bawarię nawiedziła powódź, ze względu na moje badania kataklizmów z 2010 roku stało się dla mnie oczywiste, że wkrótce nadejdzie druga powódź - i nadeszła w 2016. Już wkrótce niemieccy producenci samochodów będą zmuszeni albo się połączyć (fuzja) albo zostaną wchłonięci przez inne, większe koncerny. Ten pogląd pojawił się już w 2013 roku - czyli około dwa lata po rozpoczęciu pracy w Bawarii. Stało się wówczas dla mnie jasne, że postępowanie elit i akceptacja ich działań przez masy ludzkie zacznie stopniowo zawalać naszą cywilizację. Istnieje jednak droga, którą nasza cywilizacja i niemal każda branża, a szczególnie branża Automotive może wybrać i uratować się przed wchłonięciem przez większe firmy lub przed bankructwem. Jeśli moja firma NIE podejmie programu ratunkowego, zostaniemy przejęci przez inne firmy (niekoniecznie z Europy) lub zostaniemy zmuszeni do daleko idącej fuzji (współpracy) z innymi producentami aut, co dla dziesiątek tysięcy pracowników nie skończy się dobrze.

  Producenci aut, a w szczególności firma, w której pracuję desperacko poszukuje rozwiązań, które pomogą się im utrzymać w branży na stanowisku lidera lub w ogóle pomogą im istnieć w przyszłości - bo nie jest to takie pewne. W artykułach, które zaczęły pojawiać się w mediach od 2017 roku widać wyraźnie, że właściciele i przedstawiciele firmy, w której pracuję mają świadomość nadchodzącego upadku i zupełnej zmiany branży Automotive. Stwierdzają oni w wywiadach, że silną stroną naszej firmy są "różnorodne, zaawansowane technologie". Od 2015 roku z mojej firmy masowo odchodzą do innych firm wysokiej klasy menedżerowie i specjaliści - niektórzy z nich podają przyczyny tego odejścia. Owo masowe odchodzenie specjalistów było również do przewidzenia obserwując to, co dzieje się między ludźmi w firmie i co dzieje się na najwyższym szczeblu zarządzania firmą. Nagle, w 2019 roku nasza firma zaczęła gwałtownie poszukiwać "talentów i specjalistów" - bo NIGDY, żaden zarząd, grupa menedżerów, czy decyzje podejmowane grupowo, NIE zastąpią wspaniałego umysłu jednostki, która to jednostka ma pomysł i wiedzę, jak podnieść konkurencyjność firmy lub jak ocalić firmę od fuzji lub przejęcia przez lepiej zarządzane przedsiębiorstwa czy też ma pomysł na nowe produkty. Dopiero teraz najwyżsi menedżerowie widzą, że zabłądzili w ślepą uliczkę, oderwani od rzeczywistości przez ostatnie 30 lat. Teraz dopiero zaczęli dostrzegać, że świat i gospodarka oraz ludzie, są ze sobą ściśle powiązani i że oni wcale NIE jadą innym pociągiem na innym torze obok pociągu z robotnikami, a jadą w innym wagonie tego samego pociągu. Dlatego teraz nagle poszukują talentów, aby owe talenty znalazły drogę do ocalenia firmy, poprzez nowe pomysły i wynalazki. Przekonanie najwyższych menedżerów firmy, w której pracuję, że "zróżnicowane, wysokie technologie" są dobrym kierunkiem rozwoju firmy jest w moim przekonaniu zupełnie błędne. Otóż nowe technologie, rozwój i technika są tylko i wyłącznie dobrym dodatkiem i przyprawami do dobrego dania lub zupy - ale są tylko przyprawami, a NIE daniem głównym! Jestem przekonany, że Zarząd mojej firmy i pracownicy najwyższego szczebla o tym wiedzą. Tylko wspólnymi siłami, kiedy Zarząd i menedżerowie wreszcie zaczną dostrzegać zwykłych ludzi oraz powrócą do podejmowania decyzji mającej wpływ na kolejne pokolenia, a nie na następny rok, tylko, kiedy zamiast zapychać swoje konta milionami euro zaczną słuchać, co mają do powiedzenia inni i przestaną podejmować decyzje szkodliwe dla przyszłości firmy, będzie można rozpocząć proces naprawy i ratunku, aby pracownicy utrzymali swoje miejsca pracy. Dopóki jednak, Zarząd firmy obawia się reakcji Akcjonariuszy, którzy oczekują zysku za wszelką cenę, dopóty nie ruszymy z miejsca i żadne zmiany nie nastąpią. Potrzebni są ludzie, którzy będą umieli wytłumaczyć Akcjonariuszom, że aby przetrwać, należy przetransformować firmę i podjąć wielki wysiłek jej ratunku.

 Już w 2010 roku, od publikacji mojego raportu o kataklizmach pewnym krokiem wkroczyłem na ścieżkę, która ukazuje mi przyszłość. Przewidziałem nie tylko kolejne powodzie w Bawarii, nie tylko sugerowałem jeszcze ponad dziesięć lat temu, co nastąpi (oprócz kryzysu z uchodźcami, który został przewidziany przez dr Pająka), przewidziałem również kryzys i wojnę handlową na świecie (chociaż nie wiedziałem, że ową wojnę handlową wyzwoli USA - sądziłem, że będą to inne kraje, co właściwie nie ma znaczenia, bo ofiarami owej wojny jesteśmy wszyscy).

  Obecne kłopoty branży Automotive były już przeze mnie przepowiedziane wcześniej - zresztą przed obecnym upadkiem Europy ostrzegałem w tysiącach listów do redakcji w Szwajcarii, Niemczech i Austrii. Starałem się również przywrócić sprawiedliwość w moim miejscu pracy - zamiast tego skutek był dokładnie odwrotny - spotkała mnie za to kara. Kiedy od 2011 roku szokująco zacząłem odkrywać jak szybko postępuje upadek ludzkości, już wówczas wiedziałem, że cios w branżę Automotive przyjdzie najdalej za 10-15 lat. Przyszedł po około 7 latach. Oczywiście, nie można tego okresu spadku produkcji łączyć z zupełnie normalnym cyklem spadku sprzedaży, który występuje w okresach 8-10 letnich. Obecnego kryzysu handlowego nie wolno traktować jako zwykłego cyklu nasycenia rynku, jest to ostatnie ostrzeżenie przed kolejnym etapem. Sytuacja handlowa i ekonomiczna na świecie oraz wkraczająca w upadek branża Automotive (szczególnie niemiecka) potrzebuje natychmiastowego wdrożenia programu naprawczego i ratującego przyszłość firmy, w której pracuję. Aby tego dokonać, należy zmienić myślenie i nastawienie Zarządu i dyrektorów firmy. Żadna zmiana nie dokona się, bez przekonania tych ludzi, że zmiany muszą zajść bardzo głęboko. Z moich badań, obserwacji i wniosków wynika, że aby zachować miejsca pracy i zapobiec zwolnieniom, należy natychmiastowo przywrócić podstawową sprawiedliwość i równowagę w firmie. Przywrócenie sprawiedliwego podziału zysku i zakresu pracy pomiędzy pracowników najwyższego i średniego szczebla, pozwoli uzyskać środki finansowe, do dalszych działań, które pomogą przejść firmie przez trudny okres.

  Następnym etapem, jaki przejdzie branża Automotive (a więc i firma, w której pracuję) będzie: (1) wchłonięcie firmy przez większy, zapewne zagraniczny podmiot, co oznacza zakup przez jakąś bogatszą firmę na świecie, lub też (2) firmy niemieckie będą zmuszone do fuzji przedsiębiorstw, czyli konsolidacji, w jedną olbrzymią firmę, co bardzo mocno zachwieje niemiecką gospodarką i całą branżą związaną z produkcją aut – automatycznie przełoży się to na falę zwolnień z fabryk. Już dzisiaj ogłaszane są liczne początki współpracy różnych firm, co tylko zapowiada dalszą część tego procesu, który dla zwykłego pracownika nie będzie korzystny.

  W 2011 roku rozważałem, czy Chiny zaczną również atakować gospodarczo Niemcy. Na razie, w 2019 roku przybrało to formę negatywnego nastawiania chińczyków do niemieckich aut. Proces ten będzie się nasilał etapami, chociaż niemieccy dyrektorzy wielkich firm na razie podpisują kontrakty z chińskimi koncernami i rządem a wszystko wygląda z zewnątrz na dobrą prognozę. I jeszcze jakiś czas nasz świat będzie funkcjonował, jednak do obecnej sytuacji dołączą kolejne decyzje elit politycznych, które pociągną za sobą katastrofalne skutki. Niemieccy przedsiębiorcy, którzy dzisiaj z radością podpisują umowy na rozwój fabryk i przedsiębiorstw w Chinach, zachowują się jak żaba, która zahipnotyzowana wzrokiem węża sama wchodzi mu w otwartą paszczę. Chiny są tak potężnym smokiem, że tylko kiedy przyjdzie odpowiednia chwila, smok zamknie swoją paszczę pochłaniając gospodarczo i ekonomicznie również Niemcy - prawdopodobnie stanie się to pomiędzy 2030-35 rokiem.

  Zaskakująca odpowiedź na rozwiązanie problemów nie tylko mojej firmy leży w Biblii. Studiując Pismo Święte, łącząc wyniki owych przemyśleń z badaniami dr Pająka oraz własnymi kierunkami badawczymi doszedłem do niezwykle zaskakującego dla mnie wniosku - jedynie przywrócenie sprawiedliwości i głęboko idące zmiany w zarządzaniu ludźmi oraz zasobami firmy zgodne z chrześcijaństwem jest w stanie uratować daną firmę przed upadkiem, lub też sprawić, że upadek ten będzie mniej bolesny. W każdej dużej firmie dysponującej pokaźnymi kwotami finansowymi zahamowanie upadku jest o wiele łatwiejsze, jeśli chodzi o możliwości, zaś trudne, jeśli chodzi o zachowanie i wolę Zarządu i pracowników wysokiego szczebla. Zaś w małej firmie, która dysponuje niewielkimi kwotami, łatwiej jest zaprowadzić nowy ład, jednak poszukanie odpowiedniej drogi jest trudniejsze ze względu na małe środki finansowe.

  Aby uratować nie tylko moją firmę, ale każde inne przedsiębiorstwo, należy dokonać bardzo głębokich reform zaczynając od pracowników najwyższego szczebla - a właściwie - dzisiejsza wiedza skłania nas do wniosku, że reformy muszą dotknąć w różnym stopniu wszystkie szczeble pracownicze równolegle. Zmiana musi być głęboka, trwała i nieodwracalna! Najważniejszym elementem tej zmiany, jest zmiana świadomości Zarządu i menedżerów wysokiego szczebla. Bez dotarcia do serc i umysłów tych ludzi oraz bez przekonania ich o konieczności zmian "od góry", nie uda się przeprowadzić reform i nie uda się uratować dziesiątek tysięcy miejsc pracy.

  Jak wynika z wypowiedzi prasowych, menedżerowie firmy, w której ja pracuję, stawiają na "zróżnicowane technologie" - niestety, owe technologie są tylko przyprawami do głównego dania, a nie czymś, co może pozwolić utrzymać się firmie w dobrej kondycji ekonomicznej przez trudny okres. Nowoczesne i zróżnicowane technologie mogą być tylko dodatkiem do dobrego produktu, a nie siłą samą w sobie.

  Najtrudniejsze wśród dzisiejszych ludzi, a szczególnie wśród menedżerów i Zarządu naszych przedsiębiorstw jest słowo "sprawiedliwość". Cała nasza Cywilizacja jest pozbawiona podstawowej sprawiedliwości, którą należy przywrócić, jeśli chce się przeprowadzić firmę przez trudny okres. Sprawiedliwość musi mieć prawdziwy, nie udawany charakter, bez tego elementu nie da się przeprowadzić dalszych reform. Co jednak bardzo zaskakujące, moje obserwacje ujawniają, że najlepsze metody sprawiedliwości między ludźmi zawarte są w opisach Biblii - nie oznacza to, że w Biblii znajdziemy gotowe recepty na wszystko - oznacza to, że znajdują się tam najbardziej poprawne z kierunków - zaś to do nas ludzi należy odkryć i badać, jak tego dokonać. Co jednak jest jeszcze bardziej ciekawe - kiedy tego typu zmiany zostaną w danej firmie, grupie społecznej, czy państwie wdrożone, po przekroczeniu pewnego punktu i po pokonaniu wielu trudności, na daną firmę czy państwo zacznie spływać w dalszym okresie zysk i stabilność rozwoju. Jeszcze w 2017 roku zapoznałem się z wywiadem jednego z menedżerów, który mówił, że "jeśli ktoś ma wizje, niech uda się do lekarza" - a teraz inni menedżerowie, zaledwie dwa lata później (2019) twierdzą, że "poszukujemy wizji rozwoju firmy". Zmiana o 180 stopni.

  Oto, co należy uczynić, aby dane przedsiębiorstwo miało szansę na przejście trudnego okresu i próbę przeżycia trudnych warunków w dzisiejszym świecie:

1.     Przekonanie Zarządu i Menedżerów wysokiego szczebla o konieczności przeprowadzenia głębokich reform – owo przekonanie musi mieć odzwierciedlenie w działaniach ich samych.

2.     Przywrócenie podstawowej sprawiedliwości pomiędzy pracownikami wysokiego i średniego szczebla a pracownikami produkcji. Sprawiedliwość nie może być ślepa i pozbawiona racjonalności – musi zawierać w sobie wiele zbalansowanych sił, które przywrócą poczucie człowieczeństwa i równowagi w firmie.

3.     Chrześcijański czyli nowoczesny model podziału pracy – którego efekty będzie widać dopiero po 5-10 latach. Problemem tego etapu jest, że dzisiejsi menedżerowie są tak wyszkoleni, aby jedynie liczyły się zyski za aktualny rok – natomiast czy przedsiębiorstwo się zawali w roku przyszłym, niech inni później sobie radzą.

4.     Wdrożenie prawdziwego rozwoju – Nowoczesne i zróżnicowane technologie NIGDY nie będą źródłem prawdziwego rozwoju – są tylko przyprawą do smacznej zupy a nie jej głównym składnikiem. Głównym składnikiem są przełomowe wynalazki, twórczość jednostki i zapierający dech w piersiach rozwój, który jedynie można osiągnąć, kiedy blokujący rozwój menedżerowie (lub ktoś z Zarządu) wreszcie podejmie decyzję, aby zdjąć kajdany i rozpocząć prawdziwy marsz ku nowoczesności. Etap ten podzielić można na kilka pod etapów:

a)     Uwolnienie prawdziwego potencjału talentówi nie blokowanie ludzi poprzez własne niedoskonałości czy wady ludzkie

b)    Rozpoczęcie zaawansowanej dywersyfikacji produkcji – obejmujące dziedziny nie związane z aktualnym portfolio firmy – inaczej mówiąc, rozpoczęcie produkcji w zupełnie nowych, zaskakujących dziedzinach wcześniej nie mających nic wspólnego z aktualną działalnością firmy.

c)     Współpraca i koordynacja we wdrażaniu nowych pomysłów, która musi być podniesiona na zupełnie nowy poziom. Ci, którzy mogą, muszą pomagać tym, którzy umieją i wiedzą. 5.     Nieustępliwość i doprowadzenie reform do końca.

 

Dzisiejszym ludziom może się wydawać, że powyższe rady nie są w stanie zadziałać – przyszłość w najbliższej dekadzie zweryfikuje, czy miałem rację.

 

Aktualizacja 05.07.2019

Powyższy artykuł ukończyłem 26 czerwca 2019 - już około 10 dni później, bo 5 lipca nadeszła niezwykła nagroda, za popieranie i badanie prawdy otaczającego nas świata - właśnie BMW i Daimler rozpoczęły długofalową współpracę w obszarze pojazdów autonomicznych. Obydwa przedsiębiorstwa podpisały umowę dotyczącą rozwoju samochodów autonomicznych, automatycznego parkowania i rozwoju tych dziedzin. To oczywiście początek współpracy - zaś napierające rozwiązania z Chin i USA moim zdaniem przyspieszą i pogłębią fuzję, której idea może pojawić się jeszcze przed 2030 rokiem. Oto artykuły potwierdzające moje ostrzeżenie/przepowiednię o możliwości połączenia (fuzji) niemieckich koncernów samochodowych lub nawet w przyszłości przejęcia ich przez większe firmy (w języku niemieckim):

https://www.it-times.de/news/bmw-und-daimler-unterzeichnen-vertrag-fuer-kooperation-im-bereich-autonomes-fahren-132360/

BMW i Daimler rozpoczynają współpracę

 

Aktualizacja 08.07.2019

Główny szef BMW, Harald Krüger, odchodzi z firmy. Nie przedłuży umowy o kolejne 5 lat. "Po 10 latach w Zarządzie i 4 latach jako Szef Zarządu, chcę się zorientować zawodowo od nowa" - powiedział H. Krüger. https://www.manager-magazin.de/.../bmw-harald-krueger... 

https://www.merkur.de/.../bmw-paukenschlag-chef-krueger...

...a inny magazyn twierdzi, że "miłe lata w BMW się skończyły..." 
https://www.welt.de/.../BMW-nach-Harald-Krueger-Die... 

co to oznacza i czy koresponduje to z moim artykułem w tym temacie, pozostawiam do oceny Czytelnikom.